Czy zachodnie i wschodnie podejście do zdrowia psychicznego muszą się wykluczać? Wieloletnia współpraca Instytutu Psychologii z partnerami z Wietnamu, w tym kończący się projekt NAWA Partnerstwa Strategiczne pt. „Stosowana psychologia społeczna w kontekście międzykulturowym: synergie UG z Wietnamem” (ASPIC), pokazuje, że możemy uczyć się od siebie nawzajem. Zwieńczeniem dwuletniego projektu jest Europejsko-Azjatycki Kongres Zdrowia Psychicznego pod hasłem „Zdrowie psychiczne bez granic”, w którym różne zagadnienia związane ze zdrowiem psychicznym zostaną przedstawione z perspektywy odmiennych kontekstów kulturowych.
O wschodnim i zachodnim podejściu do zdrowia psychicznego (oraz o Kongresie) rozmawialiśmy z dr hab. Joanną Różycka-Tran, prof. UG.
Karolina Żuk-Wieczorkiewicz: - Tematyka Wschodu (również w kontekście naukowym) jest ci bliska od wielu lat. Skąd to zainteresowanie?
Dr hab. Joanna Różycka-Tran, prof. UG: - Zaczęło się od moich osobistych podróży w Himalaje. W 2006 roku pojechałam do Tybetu z przyjaciółką, Alą Mojko. To była świetna okazja, by odwiedzić klasztory buddyjskie, poznać lokalne zwyczaje i zaprzyjaźnić się z Tybetańczykami. Wcześniej miałam dostęp do biblioteki teozoficznej, odziedziczonej przez mojego wuja. Tam znalazłam książkę Alexandry David-Néel „Mistycy i cudotwórcy Tybetu” oraz wiele innych książek, które rozpaliły moją wyobraźnię i zainteresowanie Wschodem. Zafascynowało mnie to, że „wschodni” paradygmat naukowy wykracza poza bardzo materialistyczny sposób myślenia Zachodu - na przykład zaskakująco dokładnie jest w nim opisany duchowy wymiar człowieka. Studiując literaturę azjatycką, uświadomiłam sobie, że są tematy, które w naszym paradygmacie naukowym w ogóle nie są poruszane, ale to nie znaczy, że ich nie ma.
- W jaki sposób połączyłaś fascynację Wschodem z psychologią?
- Dzięki uprzejmości Tybetańczyków udało mi się przeprowadzić badania do mojej pracy doktorskiej na Uniwersytecie Tybetańskim w Lhasie. Natomiast w momencie, gdy zaczęłam pracować w Instytucie Psychologii UG, zorganizowanie oficjalnego wyjazdu do Tybetu np. na stypendium było bardzo utrudnione. Szukałam więc innych możliwości. Udało mi się uzyskać stypendium Biura Uznawalności Wykształcenia i Wymiany Międzynarodowej (BUWiWM) na wyjazd do Wietnamu i w ten sposób trafiłam na Uniwersytet Narodowy w Hanoi.
Do tego uniwersytetu wyjeżdżałam potem wielokrotnie, a nasza współpraca rozwija się od 20 lat. Z czasem poszerzyłam działalność naukową dzięki nawiązaniu współpracy z Wietnamską Akademią Nauk Społecznych, zaangażowałam też inne osoby zainteresowane wspólnymi badaniami polsko-wietnamskimi. Obecnie w naszym zespole polsko-wietnamskim jest ponad 50 badaczek i badaczy, realizujących rozmaite projekty.
- Jako psycholog, jakie dostrzegasz najważniejsze różnice we wschodnim i zachodnim podejściu do zdrowia psychicznego? Czego możemy nauczyć się od siebie nawzajem?
- Myślę, że - w kontekście badań nad zdrowiem psychicznym - z perspektywy międzykulturowej szczególnie interesujący jest sposób budowania relacji w rodzinie. Życie rodzinne, nasze relacje ze współmałżonkami, z rodzicami i z dziećmi, wszystkie sieci społeczne (i związane z nimi wsparcie społeczne czy emocjonalne) ma ogromne znaczenie dla naszej jakości życia.
Zauważyłam, że mamy bardzo odmienny sposób budowania relacji. Na wschodzie rodzina jest silniejsza. Razem z dr Aleksandrą Lewandowską-Walter prowadziłyśmy badania nad tzw. filial piety, czyli zobowiązaniem dzieci do dbania o rodziców (i utrzymywania ich) do końca życia. Wiąże się to również z brakiem systemu emerytalnego w krajach azjatyckich. Przez to rodzice budują bardzo silne relacje z dziećmi, za które dzieci się potem odwdzięczają. Takie uwarunkowania sprzyjają temu, że zarówno dzieci, jak i rodzice, deklarują znacznie wyższy poziom dobrostanu niż my. W naszym kontekście kulturowym starsze osoby często są pozostawione same sobie, a dzieci nie zawsze utrzymują więzi z rodzicami. Jest wiele aspektów zdrowia psychicznego, które są uwarunkowane kulturowo, przez sposób, w jaki żyjemy.
Drugim aspektem, który silnie różnicuje nasze kultury, jest neuroróżnorodność, zagadnienie bliskie prof. Małgorzacie Lipowskiej. W ramach projektu zaadoptowaliśmy nasze narzędzia diagnostyczne do diagnozy, na przykład: ADHD u dzieci, by mogły być stosowane w Wietnamie (bo tam takich narzędzi brakowało). Napisaliśmy też wspólny artykuł o tym, jak zaburzenia psychiczne są odmiennie interpretowane w zależności od kultury.
Nie zdawaliśmy sobie na przykład sprawy z tego, że w Wietnamie dziecko z ADHD czy z autyzmem jest traktowane w kategoriach stygmatu społecznego lub piętna rodzinnego. W Wietnamie rodziny wstydzą się diagnozować dzieci, ponieważ funkcjonuje tam przekonanie, że jeśli dziecko nie jest w pełni zdrowe psychicznie, może to być znak, że w tej rodzinie działo się coś złego (np. przodkowie popełnili okropny czyn, który na zasadzie prawa karmicznego został „przeniesiony” na rodzinę żyjącą teraz). W Azji zatem ludzie bardzo unikają diagnozy, a psychologowie azjatyccy mierzą się z problemem owej stygmatyzacji społecznej związanej z rozpoznaniem zaburzenia. Tak naprawdę dzięki współpracy z nami dostrzegli ten problem.
Z kolei dr Paulina Pawlicka prowadziła badania porównawcze w aspekcie PTSD młodych matek w Polsce i Wietnamie, prof. Natasza Kosakowska-Berezecka analizowała różnice płci w odmiennych kontekstach kulturowych, a dr hab. Paweł Jurek, prof. UG z mgr Klaudią Bochniarz zajmowali się syndromem wypalenia i adaptacją narzędzi pomiarowych.
W ramach naszej współpracy profesorowie z Wietnamu wizytowali Instytut Wspomagania Rozwoju Dziecka w Gdańsku, który zajmuje się pracą z dziećmi z autyzmem. Zatem wymiana doświadczeń odbywała się na bardzo wielu polach.
- Zdaje się, że Wschód i Zachód proponuje też różne podejścia do psychoterapii, czy też dróg osiągania zdrowia psychicznego…
- Przez to, że w krajach azjatyckich psychoterapia nie jest tak rozwinięta i powszechna jak u nas, dużą rolę odgrywają tam praktyki medytacyjne. Medytacja zen (uprawiana na przykład w klasztorach) to jeden ze sposobów, w jaki ludzie starają się dbać o zdrowie psychiczne. Warto pamiętać, że różne techniki medytacyjne są w Azji rozwijane od prawie 2500 lat. To zasób, z którego możemy czerpać - tak jak Azja może korzystać z naszych doświadczeń i wiedzy w zakresie tworzenia narzędzi diagnostycznych (umożliwiających np. diagnozę zaburzeń związanych z neuroróżnorodnością).
Nawiasem mówiąc, efekty stosowanych na Wschodzie praktyk medytacyjnych bywają zdumiewające dla człowieka Zachodu. Doświadczeni mistrzowie są w stanie w pewnym stopniu wpływać na fizjologię własnego ciała (np. na ciśnienie krwi, są w stanie nawet na krótko wstrzymywać akcję serca). Dopiero od niedawna dysponujemy aparaturą (EKG, EEG, fMRI), dzięki której możemy te efekty zaobserwować na ekranach.
Różnimy się także pod względem sposobu myślenia: „zachodnie” myślenie jest bardziej analityczne, liniowe, skoncentrowane wokół niezależnego „ja”, a wschodnie - ze względu na współzależną konstrukcję „ja” - bardziej holistyczne i nieliniowe (być może wiąże się to z przekonaniem o cykliczności narodzin i śmierci).
- Na Europejsko-Azjatyckim Kongresie Zdrowia Psychicznego, wieńczącym projekt NAWA, przedstawiacie także tematy, które są mało eksplorowane naukowo, przynajmniej w Polsce. Jeden z nich obejmuje zjawiska NDE near-death experience…
- Pod tym pojęciem kryją się doświadczenia z pogranicza śmierci, na przykład wspomnienia pacjentów, którzy przeżyli śmierć kliniczną. Na Virginia University w Stanach Zjednoczonych to zagadnienie jest badane od dawna. Tematem zainteresowali się również lekarze, np. dr Sam Parnia, który opisywał m.in. podwyższoną aktywność elektryczną mózgu w chwili śmierci czy kardiolog dr Pim van Lommel, który reanimował pacjentów podczas operacji serca i zwrócił uwagę na opisy przeżyć pacjentów po odzyskaniu przytomności. Istnieje też fundacja, kierowana przez dr. Jeffreya Longa (Near-Death Experience Reasearch Foundation) rozwijająca badania w tym obszarze, dzięki której zgromadzono 25 tys. przypadków opisów epizodów NDE.
Te doświadczenia każą jeszcze raz postawić pytanie o powiązanie substancjalnego umysłu z organicznym ciałem. Zagadnieniem tym (tzw. body-mind dilemma) od strony filozoficznej od lat zajmuje się dr hab. Artur Szutta, prof. UG. Czy świadomość jest tylko produktem mózgu? Co mówią na ten temat współczesne badania? Zależało mi, by w ramach Kongresu dać głos przedstawicielom różnych podejść.
- Jak temat doświadczeń bliskich śmierci łączy się ze zdrowiem psychicznym?
- Moim zdaniem dyskusja o NDE jest kluczowa dla zdrowia psychicznego, bo pozwala oswoić temat śmierci. W Azji (w Nepalu, Laosie, Birmie czy w Indiach) śmierć nie jest tabu. Bardzo ciekawym miejscem jest Świątynia w Katmandu nad rzeką Bagmati. Po jednej stronie są palone ciała, małe dzieci się kąpią w rzece razem ze szczątkami, matki robią pranie, rodzina się cieszy, że dusza została uwolniona - a po drugiej stronie mamy polewane mlekiem i miodem lingamy Śiwy, czyli kult płodności. Na Zachodzie z kolei o śmierci praktycznie w ogóle się nie rozmawia, a przez to ludzie bardzo się jej boją. Myślę, że brak oswojenia się z tym tematem może też przeszkadzać w czerpaniu radości z życia, zwłaszcza u starszych osób.
Zachód jest świetny w diagnostyce i w budowaniu procedur medycznych, ratujących życie. Mamy jednak niewiele przestrzeni do rozmawiania o tym, co/czy cokolwiek się dzieje z nami po śmierci mózgu organicznego. Personel zachodni nie jest przygotowany do rozmawiania z pacjentami na temat doświadczeń NDE. Myślę, że stworzenie przestrzeni dla obu paradygmatów (wschodniego i zachodniego) może się okazać bardzo rozwijające dla nauki.
- Rozumiem, że Europejsko-Azjatycki Kongres Zdrowia Psychicznego ma być właśnie taką przestrzenią?
- Mam nadzieję, że tak będzie. Do wygłoszenia wykładu inauguracyjnego zaprosiliśmy doktora Pima van Lommela, światowej sławy kardiologa, który przywracał pacjentów do życia poprzez akcje reanimacyjne i badał ich doświadczenia. Uznaliśmy, że będzie to dobry temat na styku dwóch paradygmatów naukowych: wschodniego i zachodniego. Wykład będzie miał miejsce w przepięknym wnętrzu Centrum Świętego Jana (które udostępniło nam Nadbałtyckie Centrum Kultury, nasz patronat instytucjonalny).
Wykładowi będzie towarzyszyła oprawa artystyczna w postaci koncertu organowego, usłyszymy tez głos Anny Bochnak-Fryc przy akompaniamencie akordeonu Michała Mantaja. Wcześniej razem z Christofem Marionem poprowadzimy sesję medytacji zen w tradycji wietnamskiej Truc Lam (techniki medytacyjne mogą realnie wpływać na nasz dobrostan psychiczny poprzez zmianę pracy naszego mózgu, wyniki opublikowaliśmy w dwóch artykułach naukowych).
Kongres łączy nie tylko Wschód i Zachód, ale także sfery sacrum i profanum, duchowy i świecki aspekt życia - i chcieliśmy zapewnić to doświadczenie naszym uczestnikom. Jest to jednak przede wszystkim wydarzenie naukowe: stanowi zwieńczenie naszego dwuletniego projektu NAWA Partnerstwa Strategiczne pt. „Stosowana psychologia społeczna w kontekście międzykulturowym: synergie UG z Wietnamem” (ASPIC).
W ramach projektu pracowaliśmy w międzynarodowych zespołach badawczych, które są odzwierciedleniem panelów kongresowych. Mamy więc panele dotyczące rodziny i więzi rodzinnych, Gender Psychology, duchowości czy dobrostanu wśród młodych matek. Wystąpi wiele badaczek i badaczy z całego świata, których doświadczenie i perspektywę warto poznać.
- Europejsko-Azjatycki Kongres Zdrowia Psychicznego, jak wspomniałaś, to wydarzenie wieńczące projekt NAWA, prowadzony we współpracy z partnerami z Wietnamu (University of Social Sciences and Humanities, Vietnam National University - USSH VNU, Vietnam Academy of Social Sciences - VASS wraz z partnerem społecznym BasicNeeds Vietnam). Z czego jesteś zadowolona i jakie masz nadzieje na przyszłość?
- Przede wszystkim chcę podziękować zarówno władzom naszego Uniwersytetu Gdańskiego, które od początku były dla nas bardzo przychylne i wspierające, jak i całej administracji (w tym osobom z sekretariatu Instytutu Psychologii, Działu Finansowego i z Biura Wsparcia Realizacji Projektów), która opracowywała stosy dokumentacji związanej z projektem.
W moim odczuciu projekt jest sukcesem. Zrealizowaliśmy wszystkie założenia, zorganizowaliśmy kilka konferencji, powstało wiele artykułów. Natomiast najbardziej się cieszę z relacji, które zbudowaliśmy. Mam nadzieję, że mimo iż projekt się kończy, wszystko, co osiągnęliśmy przez ostatnie dwa lata będzie procentowało w przyszłości. Liczę na dalszy rozwój współpracy polsko-wietnamskiej, również w nowych tematach takich jak NDE. Może dzięki tej współpracy narodzi się jakaś nowa jakość badań, a paradygmat wschodni pozwoli nam poszerzyć horyzonty naszych poszukiwań.
Wciąż są pytania, na które nie mamy gotowych odpowiedzi. Chcemy użyć dyskursu naukowego, by wspólnie pochylić się nad tematem zdrowia psychicznego, które w perspektywie międzykulturowej może być różnie postrzegane. Nauka nie powinna być ograniczona do jednej kultury.
– Dziękuję za rozmowę!
„Zdrowie psychiczne bez granic - Europejsko-Azjatycki Kongres Zdrowia Psychicznego” to wydarzenie bezpłatne i otwarte dla uczestników.
Zapraszamy od 25 do 28 sierpnia do Centrum Św. Jana w Gdańsku oraz na Wydział Nauk Społecznych UG!