„Mądre, odpowiedzialne narracje zakotwiczają nas w tym, co ważne i potrzebne społecznie - uczą miary rzeczy oraz uważności na kryteria ocen i wartości humanistyczne, dlatego wciąż bardzo potrzebne są nam media jakościowe i opiniotwórcze” - mówiła dr hab. Magdalena Piechota, prof. UMCS w Lublinie w wykładzie inauguracyjnym podczas Konferencji Naukowej „Mediaucze(L)ni” 2026.
Tegoroczna konferencja skupiona była wokół „tematu”, bo to przecież od niego zaczyna się praca każdego dziennikarza, każda opowieść i narracja, ale też wiążą się z nim odpowiedzialność i wiarygodność.
Zdaniem dr hab. Magdaleny Piechoty, prof. UMCS „temat nie jest do podniesienia z ulicy”: - Tematy być może leżą na ulicy, ale dziennikarz ma przywilej wskazania tego, co ważne i co potrzebne społeczności. Gdy tworzy temat, a tworzy go w tym sensie, że bardzo świadomie go wybiera - robi to, do czego został społecznie powołany.
Jak przypominała medioznawczyni, rolą dziennikarza jest nie tylko dostarczanie społeczeństwu wiarygodnych informacji; jest to również profesja zaufania publicznego, a zatem „dziennikarz to jest ktoś, kto pragnie pełnić rodzaj służby publicznej”.
- Dziennikarze tematyzują rzeczywistość. Hierarchizują ją, tworzą dla niej agendę. Są przewodnikami po tym, co jest mniej lub bardziej ważne - przekonywała dr hab. Magdalena Piechota.
Wykładowczyni, zastanawiając się nad kondycją współczesnego dziennikarstwa, pytała: czy potrzebujemy jeszcze spójnych opowieści o istotnych społecznie tematach? Czy wystarczy nam już tylko pętla dopaminowa, w której uzależniony mózg uwalnia hormon przyjemności w odpowiedzi na łatwe bodźce?” - W tym chaosie człowiek bardzo potrzebuje przewodnika i może być nim dziennikarz pojmujący swoją pracę jako misję. Mądre, odpowiedzialne narracje zakotwiczają nas w tym, co ważne i potrzebne społecznie - uczą miary rzeczy, uczą uważności na kryteria ocen i wartości humanistyczne.
Medioznawczyni, przywołując słowa Jana Pleszczyńskiego z monografii „Etyka dziennikarska i dziennikarstwa” podkreślała, że „wolność słowa oznacza możliwość nieskrępowanej wypowiedzi. Jeśli jednak nie towarzyszy jej odpowiedzialność, nie jest wolnością, lecz samowolą” i przekonywała, że z dziennikarstwem jakościowym, dziennikarstwem mądrych, trudnych, odpowiedzialnych tematów - wiąże się być może nadzieja na to, że zachowamy ideę demokracji, bo bez takiego dziennikarstwa „demokracje chorują i umierają, a my, obywatele, zamieniamy się w konsumentów zabawiających się na śmierć”.
Czy temat leży na ulicy?
O powielany mit, że temat leży na ulicy, pytana była Magdalena Grzebałkowska, pisarka i reporterka „Gazety Wyborczej”, dwukrotnie nominowana do Nagrody Literackiej „Nike”, laureatka Nagrody Grand Press oraz Śląskiego Wawrzynu Literackiego.
Autorka „Dezorientacji. Biografii Marii Konopnickiej” stwierdziła, że „nie dla każdego jest każdy temat”, i przywołała historię pewnej kobiety z lat 90. w kryzysie bezdomności, która otoczona była chmarą psów, a część z nich woziła w wózeczku: - Wyglądała dosyć dziwnie, ale ewidentnie była barwną postacią. Pewnie przeszło koło niej pięciu innych dziennikarzy i nie zwrócili na nią uwagi, a ja akurat zajmowałam się tematami społecznymi i postanowiłam napisać o niej reportaż. Miała bardzo ciekawą historię. I to jest właśnie ten przykład, kiedy temat leżał na ulicy.
Pisarka zauważyła, że zaoszczędzimy sobie mnóstwo nerwów i czasu, jak najszybciej wyrabiając w sobie przekonanie, co jest tematem dla reportera, a co nie - i przywoływała kilka niezrealizowanych materiałów, nad którymi pracowała kilka miesięcy tylko dlatego, że nie potrafiła odmawiać, a które ostatecznie nie ukazały się w druku. Co jednak zrobić, jeżeli przez dłuższy czas nie pojawia się żaden dobry temat? - To jest moje piekło. Trzeba znać swoje ograniczenia i pamiętać, że pycha kroczy przed upadkiem. Jeżeli ktoś myśli o sobie, że świetnie pisze i zawsze ma genialne tematy, to powinien się zastanowić, czy na pewno chce uprawiać ten zawód. Wykonując ten zawód, trzeba mieć w sobie pokorę, ponieważ cały czas podlegamy ocenie i konfrontujemy się z czytelnikiem, redaktorem, jury. Ja nie czytam forów i komentarzy, ale bardzo dobrze jest słuchać redaktorów, mądrych ludzi i kolegów po fachu - mówiła.
Autorka biografii Beksińskich radziła, żeby kategorycznie swoich tekstów nie pokazywać rodzinie, bo oni „zawsze pochwalą”, i nie czekać na natchnienie, bo „pisanie to rzemiosło”. Na pytanie, jak radzi sobie z blokadami twórczymi, odpowiedziała, że wtedy sięga po twórczość tych autorów, których ceni. Podpowiedziała również, że jeśli chce się uprawiać zawód dziennikarza, trzeba dużo czytać, i to niekoniecznie jedynie literaturę non-fiction.
Temat jest na każdym kroku
Tomasz Sekielski, zapytany, czy dobry dziennikarz powinien zrobić temat ze wszystkiego, odparł, że dziennikarstwo to praca dla osób ciekawych świata i ludzi: - Jeśli jest się ciekawym świata, innych ludzi i ich historii, umie słuchać - to właściwie temat jest na każdym kroku. Ogranicza nas tylko czas.
Były redaktor naczelny „Newsweek Polska” przypominał swoje pierwsze kroki w zawodzie, gdy w latach 90. szedł na kolegium z duszą na ramieniu i drżeniem serca, żeby szefowi spodobał się temat, bo temat każdy musiał mieć. - Nie wiem, czy to była najlepsza szkoła, ale na pewno dyscyplinująca - zapewniał.
Dziennikarz przypomniał, że jego pierwszym tematem reporterskim był materiał o zakładzie zajmującym się obciąganiem guzików. - To była pierwsza połowa lat 90. w Bydgoszczy. Nie było wtedy nagrywania cyfrowego, pamiętam, że poszedłem tam z dużym magnetofonem szpulowym - wspominał podczas spotkania.
Później pracował w ogólnopolskich stacjach telewizyjnych TVN, TVP1 czy TVP Info. - Na początku pracowałem w redakcji newsowej. Tempo było szalone, adrenalina, rotacja dość duża, rywalizacja pomiędzy redakcjami. Kto pierwszy? Kto lepiej opowie? Kto będzie miał własne newsy? Wtedy mnie to ekscytowało, ale po latach cieszę się, że już tego nie robię, bo więcej, lepiej, ciekawiej można opowiedzieć, przygotowując programy publicystyczne, audycje czy duże wywiady. I wówczas zaczyna się od szukania tematu, sprawdzania go i weryfikacji. Czasami ten temat leży na wierzchu, a czasami trzeba go poszukać. Każdy ma przecież swoją historię, ale nie każdy z nas to wie. Rolą reportera jest uzmysłowienie swojemu rozmówcy, że ma do opowiedzenia kawał histori. Często wystarczy zacząć słuchać - mówił dziennikarz.
Tomasz Sekielski mówił, że tak jak temat, ważne są również czas, przestrzeń i determinacja. Tak było z dokumentem „Tylko nie mów nikomu” (2019), który został zrealizowany dzięki wpłatom na zbiórkę publiczną.
- Przyrzekłem sobie, że jeśli ten film przejdzie bez echa i nie zostanie zauważony, to kończę z dziennikarstwem, kupuję alpaki, miałem już nawet kupionych parę hektarów ziemi. Wyobrażałem już sobie nawet, że będę sobie chodził po łąkach i je wypasał - wspominał reżyser.
„Tylko nie mów nikomu” (2019) był szeroko komentowany w polskich mediach, a kilka godzin po premierze oświadczenia w jego sprawie wydali prymas Polski Wojciech Polak i arcybiskup Stanisław Gądecki. Rok później bracia Sekielscy zrealizowali „Zabawę w chowanego” (2020).
- Ten film nie powstałby, gdyby nie odważni ludzie, którzy zaufali mi i odpowiedzieli swoje historie, pokazując twarz, konfrontując się z oprawcami, którzy skrzywdzili ich dzieciństwie. To jest film o nich i dla nich - mówił dziennikarz.
Prelegentki i prelegenci zgodnie powtarzali, że podstawową kompetencją dziennikarza musi być ciekawość świata i ciekawość ludzi. - Przyszłość dziennikarstwa to nie szybkie i bylejakie odpowiedzi, na wystrzeliwane przez algorytm podpowiedzi, co mógłby chcieć przeczytać odbiorca. Przyszłość dziennikarska to jakość pytań, jakie będą sobie samym zadawali dziennikarze w imieniu społeczności, które reprezentują. Aby je reprezentować, trzeba te społeczności znać i rozumieć. Dobry temat zaczyna się od dobrego pytania - powiedziała na koniec dr hab. Magdalena Piechota, prof. UMCS w Lublinie.