Bubas wie lepiej. Z wizytą w fokarium Stacji Morskiej w Helu

fot. Bartłomiej Jętczak

Bubas, 39-letni senior stada, ani myśli się ruszyć. Trenerka cierpliwie zachęca go do wejścia do basenu. Jeszcze raz. I jeszcze raz. On odpowiada głośnym pomrukiem, odwraca głowę i demonstracyjnie zostaje na swoim miejscu. Turyści wybuchają śmiechem. - Ma charakter. Wie, czego chce - mówi Natalia Makałowska-Kur, opiekunka i trenerka fok, która w Stacji Morskiej im. Profesora Krzysztofa Skóry w Helu pracuje ponad 15 lat. Gdy Bubas droczy się z trenerką i nie chce ruszyć się z miejsca - ich kłótni z pierwszego rzędu przyglądają się stali foczy rezydenci.

39-latek jest samcem alfa i przywódcą stada rezydentalnego fokarium Stacji Morskiej. Najmłodszy, 20-letni Fok urodził się już w Helu i jest potomkiem legendarnego Balbina, którego skuteczne wyleczenie zainspirowało prof. Krzysztofa Skórę do rozpoczęcia projektu reintrodukcji fok w południowym Bałtyku. Jego matką jest dystyngowana Unda Marina, która podczas karmienia dopomina się o specjalne traktowanie, naśladując głosem syrenę statku oraz klepiąc się przednią płetwą po bokach. Największym łasuchem w stadzie jest Ania, natomiast Ewa jest indywidualistką. Słynie z uporu i niezależności. To właśnie ta ostatnia jest ulubienicą pani Natalii. Dlaczego? - Bo jest największym wyzwaniem i czasami naprawdę trudno przekonać ją do współpracy - śmieje się trenerka.

Poza tym, że Ewa jest silną osobowością, łatwo ją rozpoznać. Różni się od pozostałych osobników jaśniejszym odcieniem sierści na głowie.

„To są dzikie, masywne zwierzęta”

Trenerka i jedna z fok podczas karmienia i treningu medycznego; fot. Bartłomiej Jętczak

Trenerkę niezmienne od lat zaskakuje błyskotliwość i spryt foczych podopiecznych. - Wiedziałam, że foki są inteligentne. Ale kiedy zobaczyłam to na własne oczy, byłam zaskoczona. Do dziś potrafią mnie zadziwić tym, jak szybko się uczą trudnych komend i jak świetnie obserwują ludzi - przyznaje.

Najlepiej widać to wtedy, gdy w zespole pojawia się nowa osoba. - Foki błyskawicznie orientują się, kto dopiero zdobywa doświadczenie. Sprawdzają granice, próbują negocjować. Doskonale wyczuwają, kiedy mogą sobie pozwolić na trochę więcej i natychmiast to wykorzystują - dodaje.

Czy pani Natalii z wieloletnim stażem pracy w Stacji Morskiej uda się nakłonić do współpracy foczego seniora? - Ja też potrafię być uparta - żartuje.

Kilka chwil wcześniej, gdy Bubas leniwie wygrzewa się na brzegu, inne foki są w centrum zainteresowania. Ewa aportuje piłkę, Ania ochoczo łapie ryby, wydając przy tym buczące dźwięki, Fok prezentuje swoje uzębienie, a Unda jakby od niechcenia przypomina o swoim istnieniu.

Kiedy patrzy się na foki podpływające do brzegu, podające płetwy, otwierające pyski czy aportujące piłkę, wielu odwiedzających widzi widowisko przygotowane specjalnie dla publiczności, tymczasem jest to element codziennej opieki nad zwierzętami w Stacji Morskiej im. Profesora Krzysztofa Skóry Uniwersytetu Gdańskiego.

- To nie pokaz, a trening medyczny - wyjaśnia trenerka. - Trzeba pamiętać, że to są dzikie, masywne zwierzęta. Wszystkie nasze zabiegi i ćwiczenia mają konkretny cel i ułatwiają nam kontrolę stanu zdrowia naszych podopiecznych. Podanie płetwy pozwala obejrzeć pazury i skórę, otwarcie pyska ułatwia kontrolę jamy ustnej, a wejście na wagę czy przejście do innego basenu sprawia, że późniejsze badania i zabiegi można przeprowadzić bez niepotrzebnego stresu dla zwierzęcia.

Są też ćwiczenia, które na pierwszy rzut oka wyglądają jak zabawa. - Aportowanie piłki, wyskoki z wody czy wykonywanie kolejnych poleceń może wyglądają rozrywkowo, ale są sposobem na foczą nudę. W naturalnym środowisku foki codziennie rozwiązują nowe problemy podczas polowania. W fokarium to my musimy zadbać o to, żeby nadal miały okazję ruszyć głową i wykorzystywać swoją inteligencję.

Irek, Orlinka i Rewianka w foczym szpitaliku

fot. Facebook.com / Stacja Morska im. Prof. K. Skóry w Helu

Latem trenerki koncentrują się nad opieką nad dorosłymi osobnikami, które na stałe rezydują w fokarium. Na wiosnę opiekują się foczymi szczeniętami, które trafiają do Ośrodka Rehabilitacji Fok działającym w Stacji Morskiej w Helu. Pierwszym foczym pacjentem w tym roku był Irek, który z Ustki trafił do „foczego szpitalika” na początku marca. Później trzeba było się zająć Orlinką, Rewianką i pozostałą trzydziestką foczych szczeniąt.

- Focze szczenięta rehabilitowane są w innej części Stacji. Nie mają kontaktu ze stadem, które na stałe u nas rezyduje i nigdy ich nie trenujemy - podkreśla pani Natalia.

W Ośrodku Rehabilitacji Fok obowiązują inne zasady niż w fokarium. Kontakt z człowiekiem ogranicza się do niezbędnego minimum. - Zależy nam na tym, żeby małe foki pozostały jak najbardziej dzikie i żeby się do nas nie przywiązywały, bo mają wrócić do naturalnego środowiska - tłumaczy Natalia Makałowska-Kur.

Pod koniec lipca do Ośrodka Rehabilitacji Fok trafił Dziwnuś, z dużą raną na prawej płetwie. Imię otrzymał od miejsca znalezienia, czyli Dziwnówka. Ten niecodzienny pacjent jest samcem foki pospolitej, najrzadszego gatunku fok w Bałtyku. Ich młode przychodzą na świat parę miesięcy później niż foki szare. To 33. foczy pacjent w helskim ośrodku w tym roku.

Najpierw zbadał go lekarz weterynarii, potem opatrzono rany, zbadano krew i umieszczono w izolatce z basenem, plażą, grzejącą lampą i kamerą, dzięki czemu można stale monitorować jego stan zdrowia - dyskretnie i bez niepotrzebnego niepokoju osłabionego malca.

Teraz Dziwnuś jest jedynym pacjentem w foczym szpitalu, pozostała trzydziestka jest już na wolności, ale bywały lata, gdy do Ośrodka Rehabilitacji Fok trafiało nawet 60 czy 80 pacjentów, dlatego każda izolatka, w której przebywają pacjenci Ośrodka, jest na wagę złota. Jednak koszt jednego foczego kojca z basenikiem i miejscem odpoczynku wynosi 90 tys. zł. Jeśli chcesz wesprzeć rekonwalescencję foczych szczeniąt, dołącz do zbiórki prowadzonej na ten cel przez Fundację Rozwoju Uniwersytetu Gdańskiego: www.ratujemyzwierzaki.pl/dlafok.

fot. Facebook.com / Stacja Morska im. Prof. K. Skóry w Helu

Rany Dziwnusia zostały opatrzone, jest pod stałą opieką fachowców ze Stacji Morskiej, ale na śledzia będzie jeszcze musiał poczekać, a to dlatego, że foka, która przedwcześnie traci kontakt ze swoją foczą mamą, nie umie jeszcze samodzielnie pobierać pokarmu. - Najpierw więc podajemy mu rozdrobniony pokarm (w formie zupy rybnej z dodatkiem elektrolitów i tranu) za pomocą sondy dożołądkowej. Gdy już dojdzie do siebie, dopiero wtedy będziemy przyzwyczajać go do śledzia - wyjaśnia opiekunka.

I dodaje: - Po opatrzeniu ran, nasza rola sprowadza się do karmienia, żeby wszystkie nasze przedszkolaki osiągnęły odpowiednią masę ciała. Taką, która będzie dla nich dobrym startem w środowisku naturalnym i dostarczy energii na początkowy etap poszukiwania jedzenia w naturze.

A potem obkarmione, wyrośnięte i zdrowe wypuszczane są na wolność.

- Jedne wzbudzają naszą większą sympatię, inne mniejszą, do jednych bardziej się przywiązujemy, do innych mniej, ale zawsze towarzyszy nam ogromna radość, gdy na Mewiej Łasze odnajduje się foka wypuszczona pięć lat wcześniej - nie ukrywa emocji pani Natalia.

Skąd wiadomo, jakie są dalsze losy podopiecznych Ośrodka Rehabilitacji Fok? - Wszystkie foki, które wypuszczamy na wolność są „uzbrojone” w mikrochipy i specjalne znaczki z numerem na płetwach. Identyfikacja jednego osobnika była możliwa dzięki takiemu znaczkowi. Kamera umieszczona na Mewiej Łasze pozwala nam monitorować dzikie stado. Jaka była nasza radość, gdy udało nam się zidentyfikować naszego byłego pacjenta! - śmieje się opiekunka.

Niestety nie wszystkie focze szczenięta udaje się uratować. - Zabrało mi naprawdę wiele lat, żeby nabrać trochę dystansu. Czasem nadal się to nie udaje. Ich śmierć jest dla nas najtrudniejsza - przyznaje pani Natalia.

Opiekunka pokazuje zdjęcia swoich tegorocznych podopiecznych. Irek, pierwszy w tym roku pacjent, w białym futerku lanugo patrzy w obiektyw swymi wielkimi, ufnymi oczami. Orlinka, wychudzona, odwodniona i z wysoką gorączką, jest nieco wystraszona, Łazik z Łazów z ranami na płetwach wydaje się trochę zagubiony. Troskliwie zajęli się nimi opiekunowie, ale też wolontariusze.

- Sezon rehabilitacji dzikich szczeniąt fok szarych trwa od marca do maja i właśnie na ten okres poszukujemy wolontariuszek i wolontariuszy. Wolontariat rehabilitacyjny przyciąga miłośników zwierząt z różnych branż. Fokami opiekowali się między innymi architekci, prawnicy, pracownicy różych korporacji, fryzjerzy czy też artyści. Zwykle taki turnus trwa 2-tygodnie, ale zachęcamy do dłuższych pobytów. W tym roku aż trzy osoby spędziły w ośrodku trzy miesiące - informuje trenerka i dodaje, że wolontariusze mogą liczyć na bezpłatne zakwaterowanie, odzież i ubezpieczenie.

Bubas ulubieńcem publiczności

fot. Bartłomiej Jętczak

Pani Natalii w końcu udaje się przekonać Bubasa do ruszenia z miejsca. Wskakuje do basenu, a turyści biją brawo. - Wiedziałam, że w końcu ustąpi - uśmiecha się trenerka. - Bubas potrafi być rozczulający, słodki i poczciwy, ale gdyby chciał, to naprawdę mógłby pokazać w inny sposób swoje zniecierpliwienie, a ma naprawdę duże zęby - wyjaśnia. - 39-latek jeszcze nie zmienił swojej zimowej szaty. Foki, aby zmienić umaszczenie, wygrzewają się na słońcu, mają wtedy mniejszy apetyt. Pozostali członkowie stada skończyli linienie pod koniec maja, a u niego ten proces się przeciąga.

Czy to, co oglądaliśmy, było próbą sił pomiędzy trenerką a 39-latkiem? - Wczoraj cały dzień Bubas spędził na brzegu, a kiedyś trzeba wymienić wodę w naszych basenach, dlatego tak bardzo zależało mi na tym, żeby przepłynął w inne miejsce - tłumaczy pracowniczka Stacji Morskiej.

Każdy trener ma w foczym stadzie swojego faworyta lub faworytkę, ale nie sposób nie lubić ich wszystkich.  - Każda foka jest inna. Każda reaguje inaczej. Po latach pracy wiemy, czego możemy się po nich spodziewać. Co nie znaczy, że nasza praca jest przewidywalna i nudna. Nic bardziej mylnego. Każdy dzień jest inny. I choć robimy podobne rzeczy, zwierzęta potrafią nas zaskoczyć - mówi na koniec Natalia Makałowska-Kur.

___________________

Zachęcamy do wsparcia Ośrodka Rehabilitacji Fok: https://www.ratujemyzwierzaki.pl/fokarium

i odwiedzenia prowadzonego przez Fundację Rozwoju Uniwersytetu Gdańskiego sklepiku fokarium, w którym można zaopatrzyć się w focze gadżety: https://sklepikfokarium.pl.

Wesprzeć foki można również, kupując focze gadżety w Sklepiku UG: https://sklepik.ug.edu.pl/product-category/wspieramy-foki/

***

Jeśli chcesz aktywnie wesprzeć ochronę bałtyckich fok i spędzić lato nad samym morzem, rozważ dołączenie (ale za rok!, bo tegoroczny nabór został już zamknięty) do letniego wolontariatu w fokarium. Jeśli masz ukończone 18 lat, nie boisz się pracy w zespole i chcesz z bliska poznać zwyczaje naszych podopiecznych, fokarium czeka właśnie na Ciebie.

***

Do Ośrodka Rehabilitacji Fok widzowie nie mają wstępu. Turyści mogą obserwować karmienie fok w helskim fokarium, które w okresie wakacyjnym (lipiec-sierpień) odbywa się codziennie o godzinach 11:00, 12:30, 14:00 i 15:30.

 

Urszula Abucewicz / CKiP; fot. Bartłomiej Jętczak i Stacja Morska im. Krzysztofa Skóry w Helu