„Specyfika i autonomia sportu oraz różnorodność organizacji sportowych muszą być szanowane, ale nie mogą być dalej uznawane za wartości absolutne. Nie można ich interpretować jako uzasadnienia dla ogólnego zwolnienia spod nakazu przestrzegania obowiązującego prawa i wolności od zewnętrznej kontroli” - pisze na łamach Sport.pl Kierownik Katedry Prawa Europejskiego i Komparatystyki Prawniczej Uniwersytetu Gdańskiego prof. dr hab. Tomasz Tadeusz Koncewicz.
Prof. dr hab. Tomasz Tadeusz Koncewicz w artykule pt. „Król Gianni jest nagi. FIFA i UEFA uczyniły z autonomii sportu stajnię Augiasza” na wstępie pisze: „Hipokryzja. Skandale. Korupcja. Arogancja. Poklepywanie się z autokratami (Igrzyska Olimpijskie w Soczi, Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej w Katarze, Trump/Infantino etc., etc.). Lista poważnych „dolegliwości”, które trawią system zarządzania sportem, jest długa. W Polsce zazwyczaj byliśmy świadkami tego, jak przy każdej kolejnej aferze wstrząsającej rodzimą piłką nożną ta ostatnia stawała się zakładnikiem działaczy i wygodnego dla nich argumentu, że „bez PZPN/UEFA/FIFA nie ma futbolu”. Każda próba leczenia choroby toczącej polską piłkę kończyła się szantażem i groźbą wykluczenia polskich drużyn oraz polskiej reprezentacji z rozgrywek.
Teraz kolejne bizantyjskie wolty, cyniczne przerwy na nawodnienie (chyba bardziej dla działaczy i sponsorów niż samych piłkarzy…) czy zupełnie niebywała (nawet w warunkach korupcji i bezprawia FIFA) sytuacja arbitralnego zawieszenia czerwonej kartki piłkarza amerykańskiego w przeddzień kluczowego meczu USA vs. Belgia na skutek politycznego „telefonu Trumpa” (z którym nota bene ten ostatni nawet się nie krył, a wprost przeciwnie - był z tego faktu dumny i na swój dziecinny sposób opowiadał o nim całemu światu), potwierdzają jedynie, że zarządzanie dzisiejszym sportem nie ma nic wspólnego z ideałem autonomii sportu w imię jego specyfiki. Stało się raczej parawanem dla nieprzejrzystości, cwaniactwa i wygodnego życia działaczy. A mimo to parasol zewnętrzny tak wypaczonej autonomii sportowej chroni sportową stajnię Augiasza i drwi z emocji tych, dla których sport znaczy coś znacznie więcej niż „fasada garnituru” jednego czy drugiego prezesa czy sekretarza…”
Treść całego artykułu czytaj na stronie Sport.pl.